Thursday, 9 February 2017

Air vent

Here's the second half of the photos I've taken during the hospital stay.

.......

Oto druga połowa zdjęć zrobionych podczas pobytu w szpitalu.




Tuesday, 7 February 2017

Glow tube

When you lie in bed in a hospital, nothing hurts anymore but your medical test results are still unacceptable, you might either dive in the ocean of boredom or do something productive. I belong to this group of people who cannot just wander around idly, I need to act. After few days of reading books and watching tv series I woke up to a beautiful sunny day coming right through the window. The sunlight reached the tube of the intravenous drip I was on. They created beautiful light and shadow play. I grabbed my phone and started to snap photos of it. And that's how the idea arose in my head. I was going to find and capture every interesting nook and cranny of the hospital. It became my mission and escape from reality which helped me survive eleven days in a hospital with almost nothing to eat and constant bad news. Today's post features the first half of the pictures I managed to take during the stay. Tell me what you think. I'm waiting on your comments.

P.S. I extremely value my family's and friends' support I received during those bad times. I want to thank Sz. for his first-rate care, everyday visits and bringing me rusks and puff-corn crisps as well as G. for book and TV series deliveries. 

................


Gdy leżysz w szpitalnym łóżku, nic już cię nie boli ale wyniki badań są wciąż niedopuszczalne, możesz albo zanurkować w oceanie nudy albo znaleźć sobie jakieś produktywne zajęcie. Należę do tej grupy ludzi, którzy nie umieją leżeć, siedzieć czy pałętać się bez celu, ja muszę działać. Po kilku dniach czytania książek i oglądania seriali obudził mnie prze okno wpadający bezchmurny dzień. Słońce padające na rurkę od kroplówki tworzyło niesamowitą grę świateł i cieni. Sięgnęłam po telefon i zaczęłam robić zdjęcia tego pięknego zjawiska. Wtedy pojawiła się myśl w mojej głowie. Postanowiłam znaleźć i uwiecznić każdy interesujący zakątek szpitala. Stało się to moją kreatywną misją i ucieczką od rzeczywistości, która pomogła mi przetrwać jedenaście dni w szpitalu gdzie bardzo ograniczona dieta i otrzymywanie wciąż złych wieści negatywnie wpływało na moje samopoczucie. Dzisiejszy post prezentuje pierwszą połowę wartych uwagi ujęć, które udało mi się zrobić podczas pobytu w szpitalu. Czekam na wasze komentarze i pozdrawiam.

P.S. Wsparcie rodziny i przyjaciół cenię sobie w takich chwilach jednak najbardziej. Za to bardzo dziękuję, szczególnie Sz. za pierwszorzędną opiekę, codzienne wizyty i zapasy prowiantu w postaci sucharków, biszkoptów i chrupek kukurydzanych oraz G. za dostawę książek i seriali.