Saturday, 2 April 2016

The blanket













 Photos by Igor.

boots - Even&Odd 
poncho - second hand
trousers - Next
top, jacket - second hand


According to the weather forecast, Sunday will be warm and sunny. Almost 20 degrees Celsius. The real spring is almost here and I have one more winter look to share with you (besides this one). March was quite cold here in Poland, and I am glad it's over. When it was barely a couple degrees above zero I would just throw this voluminous wool poncho a.k.a. 'the blanket' on. Even though, it had originally been purchased by and for my mum, we unanimously agreed that it should be mine and here we are...
Most elements of this outfit are relatively loose so I've decided to break that with a beautifully tailored blazer. Nevertheless, I still wore it unbuttoned to match the laid back vibe of the outfit.
And you know... I think that navy suits me. It simply makes me feel good. Isn't that the whole point of style? In addition, this dark shade of blue is a perfect alternative for black and looks fabulous with a dark shade lipstick.
What do you feel good in? 
Have you got a favourite piece of clothing that makes you confident every time you wear it?

.........


Zgodnie z prognozą pogody niedziela ma być ciepła i słoneczna. Prawie 20 stopni. Prawdziwa, pogodowa wiosna już za rogiem a ja mam przygotowanego jeszcze jednego zimowego look'a (poza dzisiejszym). Marzec był bardzo chłodny i całe szczęście, że już się skończył. Podczas ledwo kilkustopniowej marcowej pogody to obszerne wełniane poncho, inaczej zwane 'kocem', odgrywało rolę mojego okrycia wierzchniego. Pomimo, że pierwotnie należało do mojej rodzicielki, jednomyślnie uzgodniłyśmy by przeszło na moją własność i oto dziś występuje jako bohater mojego posta.
Większość elementów dzisiejszej stylizacji ma dość luźną formę dlatego zdecydowałam się połączyć je z pięknie skrojonym i uszytym żakietem. Pomimo dopasowanego kroju, żakiet pozostał większość czasu rozpięty, dzięki czemu idealnie wkomponował się w swobodny styl ubioru.
I wiecie... Myślę, że granatowy do mnie pasuje. Czuję się w nim dobrze. Czy nie w tym tkwi całe sedno stylu? By nosić to, w czym czujemy się najlepiej? W dodatku, kolor ten jest świetną alternatywą dla czerni i wygląda wspaniale w połączeniu ze szminkami w cimnych kolorach, które tak uwielbiam.
A Ty w czym czujesz się dobrze?
Masz jakiś ulubiony element garderoby, który powoduje u Ciebie wzrost dobrego samopoczucia lub pewności siebie?