Sunday, 23 September 2012

My short story :)



Rupert screamed as he could barely stand the pain. Although his limbs hurt and the edge seemed extremely sharp he had to hold on, otherwise he would fall. His hand tracked down another anchor point and clenched tighter. The man pulled himself higher puffing and repeating “Don’t look down”.  He knew he had already climbed most of the way and that thought kept him going.

It was a warm day and the sweat drops were running down his forehead stopping at the tip of his nose. The sun was shining right into his eyes, therefore, he couldn’t see how far it was to reach the summit. Somewhere in the distance a bird croaked which made the amateur climber realize how amazing it is to have wings.

Strenuously, he got to the edge. The blood was pulsing in his veins and his heart was pounding like a hammer. He was slogging up for so long that he didn’t notice it was getting dark already. “I must get there before the night” he mumbled. 

Two more pull-ups to the top. He grabbed the next edge and searched for another, stable one that could hold the weight of his body. Finally, he flipped his legs over the protrusion and found himself at the top. He was shattered so he laid on the ground and breathed deeply trying to calm down internally.

When he managed to convince himself that he is able to meet the last obstacle, he stood up and tottered unsteadily forward. Rupert took out a key from the pocket and tinkered with it long before he eventually found a proper hole in the door. “Oh...I will certainly have a terrible hangover tomorrow” – he thought glancing at the staircase...

..................................................

Rupert krzyknął z bólu. Pomimo przeraźliwego bólu rąk i ostrej krawędzi, wiedział, że musi wytrzymać bo inaczej spadnie. Odnalazł kolejny punkt zaczepienia i zacisnął mocniej dłoń. Podciągnął się wyżej, dysząc i powtarzając "Nie patrz w dół, nie patrz w dół". Wiedział, że pokonał już ponad połowę drogi i ta myśl pchała go dalej.

Był to ciepły dzień, krople potu spływały mu po czole zatrzymując się na czubku nosa. Ponieważ słońce świeciło mu prosto w oczy, nie widział jak daleko jeszcze by dosięgnąć szczytu. Gdzieś w oddali skrzeczał ptak, co sprawiło, że amator wspinaczki uświadomił sobie jak cudownie jest mieć skrzydła.

Mozolnie dosięgnął krawędzi, w żyłach pulsowała mu krew, a serce waliło jak młot. Tak długo wlekł się na górę, że nawet nie spostrzegł, że robi się ciemno. "Muszę dotrzeć tam przed nocą' - wymamrotał.

Jeszcze tylko dwa podciągnięcia by osiągnąć cel. Chwycił kolejną krawędź i szukał następnej, stabilnej, która utrzyma wagę jego ciała. W końcu, przerzucił nogi przez występ i znalazł się na szczycie. Był wykończony, by dojść do siebie położył się na ziemi i oddychał głęboko.
Gdy udało mu się przekonać samego siebie, że jest w stanie stawić czoła ostatniej przeszkodzie, wstał i chwiejnym krokiem ruszył przed siebie. Rupert wyciągnął klucz z kieszeni i majstrował nim długo w drzwiach, zanim wreszcie znalazł odpowiednią dziurkę. "Na pewno jutro będę mieć tragicznego kaca" - pomyślał spoglądając na klatkę schodową... 

Tuesday, 18 September 2012

Hearts a mess

Totally inspired by Ashish S/S 2012 collection!!! You can see it in my last post - Let's flourish.

..............................................................................................................................

Inspiracją mojej dzisiejszej stylizacji jest kolekcja Ashish S/S 2012!!! Fotki z tej kolekcji możecie obejrzeć w moim ostatnim poście - Let's flourish.




 

 


Earrings, necklace - flea market, sunglasses - H&M, t-shirt - Second Hand, trousers - Second Hand + DIY, creepers - ebay, ring - New Yorker.

Monday, 10 September 2012

Let's flourish

Today, I want to show you a collection that cannot leave my mind. Even though it is a spring/summer 2012 collection I still want to share it with you as it's been a huge inspiration for me.
I've already mentioned how I love mixing styles and that lately I'm obsessed with combining punk/grunge style with florals. It all started from this Ashish collection. Here are couple of looks which I like the most. Enjoy! 

............................................

Chciałabym Wam dzisiaj pokazać pewną kolekcję, która tkwi w mojej głowie już od jakiegoś czasu. Chcę się nią z Wami podzielić, pomimo że jest to kolekcja wiosna/lato 2012, gdyż jest dla mnie wielkim źródłem inspiracji. Na pewno wspominałam już kiedyś jak bardzo lubię mieszankę stylów oraz, że ostatnio mam bzika na punkcie łączenia punk'owego/grunge'owego stylu z kwiecistymi wzorami. A wszystko zaczęło się właśnie od tej kolekcji Ashish. Wybrałam kilka zdjęć, które najbardziej przypadły mi do gustu. Miłego oglądania!



Thursday, 6 September 2012

Live, love, create and inspire...

The first level of student apprenticeship as an English teacher - the lesson observation - accomplished! Next week I will take over a role of a teacher and carry out my first real lesson! Wish me luck!

Here are two of my latest creations - the black transparent maxi skirt, entirely sewn by me and a denim vest taken in two sizes. That's all for today, it's time to start a lazy Sarturday evening with movies and junk food.

........................................................

Pierwszy poziom praktyk nauczycielskich, czyli obserwacja lekcji - zaliczony! W przyszłym tygodniu przejmę rolę nauczyciela i przeprowadzę pierwszą w swoim życiu prawdziwą lekcję! Trzymajcie za mnie kciuki!

W skład mojej dzisiejszej stylizacji wchodzą dwie ostatnio stworzone przeze mnie rzeczy - transparentna, długa, czarna spódnica, w całości wykonana przeze mnie oraz jeansowa koszula bez rękawów, zwężona o dwa rozmiary. To wszystko na dzisiaj, czas zacząć leniwą sobotę z filmami i niezdrowym żarciem ... Pozdrawiam!





Vest - second hand + DIY 
Skirt - DIY 
Sunglasses - H&M 
Necklace 
Earrings - flea market 
Boots - Deichmann



Monday, 3 September 2012

Sleep less and dream more...

Have ever wondered why most of my clothes are from second hands? I was thinking about the reason and I came to conclusion that maybe I just don't like typical shopping. Everyone reading this now must be thinking WHAT? WHY? HOW COME? BUT... she blogs about fashion and she doesn't like shopping? That is some bullshit. No, it ain't! Of course, I love fashion and new fabulous clothes, and I do like the whole process of shopping: looking around, trying on and so on.... However, when I shop and need to constantly think about the price and that I have to spend money on an item today and probably tomorrow I'll see a girl wearing the same top, skirt, blouse, trousers etc. - that makes me really angry! Therefore, to get rid of the stress resulting form situations like this I prefer to: shop at second hands, design, sew my own clothes or buy online! I always try to keep my finger on fashion's pulse and know what speaks to me, what to search for and experiment with...

...................................................

Zastanawialiście się kiedyś przypadkiem dlaczego większość moich ubrań jest z second hand'ów? Po przemyśleniu tej kwestii doszłam do wniosku, że ja chyba po prostu nie lubię chodzić na typowe zakupy. Pewnie każdy kto to teraz czyta myśli sobie CO? CZEMU? JAKTO? ALE... przecież ona bloguje o modzie i niby nie lubi zakupów? Przecież to absurd! Ale jednak nie jest! Oczywiście kocham modę i nowe wspaniałe ciuszki i cały proces związany z robieniem zakupów: rozglądanie się, przymierzanie itd... Jednakże gdy wciąż muszę myśleć o cenach i o tym, że wydam pieniążki na coś dzisiaj, a prawdopodobnie jutro spotkam na ulicy dziewczynę w tej samej bluzce, spódnicy, spodniach itp. - to mnie właśnie zniechęca, denerwuje! Dlatego też, żeby pozbyć się tego stresu wynikającego z takich właśnie sytuacji wolę: kupować w ciucholandach, projektować, szyć własne ubrania bądź zamawiać online! Zawsze staram się trzymać rękę na pulsie mody i wiedzieć co do mnie przemawia, czego szukać i z czym eksperymentować...







Necklace, earrings - flea market
Top - Second Hand
Vest, shorts, yellow bracelet, blue ring - Vintage
Creepers - E-bay

Saturday, 1 September 2012

And now for something comepletely different...

Last week I went on an old timers rally with a friend of mine and my new dog oh... you haven't heard this news yet! Long story short, some time ago one sweet dog followed me home, I had instantly fallen in love with him and decided to keep him forever. His name is Batman, if you scroll down to his picture I think you'll undrestand why... Anyway,  even though I am not a fan of cars or so, I think that (as for my quite boring city) it was an interesting event to take part in. Here are some photos that I took. Enjoy 

...........................................................

W zeszłym tygodniu wybrałam się z kolegą i moim nowym psiakiem na zlot samochodów zabytkowych organizowany w moim mieście. A właśnie! Nie wspominałam jeszcze, że mam nowego psa. W skrócie: jakiś czas temu jeden słodziuchny zwierzak przybłąkał się za mną do domu, od razu się w nim zakochałam i postanowiłam zatrzymać go na zawsze. Ma na imię Batman, myślę, że jak zjedziecie na dół na jego fotkę zrozumiecie dlaczego właśnie tak się wabi... Wracając do tematu, pomimo że nie jestem żadną fanką samochodów, uważam, że zlot ten był ciekawym wydarzeniem, w którym warto było wziąć udział i uwiecznić to na zdjęciach. Oto one...