Thursday, 19 May 2016

Shimmering visions

Silver is very much in and seen all over on blogs, runways and in the street style. It adds a little pop to every look. I was lucky enough to find these beautiful low heeled pumps at a market. The totally new, a bit dusty and cheerfully cheap shoes came home with me, took a quick beauty treatment and now they please the eye with its light-reflecting texture and smooth curves. After I collect them from the shoemaker, who is replacing the metal heel tips with the non-, or at least less clicking ones, they will be ready to hit the streets.

............


Srebrne elementy pojwiają się nie tylko na blogach i wybiegach, lecz również wśród stylu ulicznego. Niewielka ilość tego koloru potrafi urozmaicić stylizację i nadać jej nowego oblicza. Ja miałam tyle szczęścia by znaleźć te piękne, srebrne, niewysokie czułenka na rynku. Zupełnie nowe, lekko przykurzone i zadowalająco tanie buty wróciły ze mną do domu i poddały się szybkiemu zabiegowi kosmetycznemu. Wszystko po to by cieszyć oko swoją odbijającą światło fakturą i opływowym kształtem. Gdy tylko odbiorę je od szewca, który podjął się wymiany metalowych fleków na ich nie- lub mniej stukającą wersję, będą w pełni gotowe by ruszyć ze mną na podbój ulic.







Thursday, 12 May 2016

High tide


It's actually hard to call me a blogger. I post rarely due to my photographer/boyfriend's lack of time (he's a very hard-working man). My tripod broke long time ago so that option is out too.
Nevertheless, I'm here not because I want to become a famous blogger and make money off it. I just like to play dress up and share it with more people than my mom, boyfriend and some friends. I want people to see that style doesn't have to come with a price tag and a little bit of creativity can work wonders, not only for your wardrobe but also for your pocket.
..........
 
Ciężko nazwać mnie blogerką, gdy częstotliwość moich postów jest tak mała. Niestety powodem takiego stanu rzeczy jest brak czasu mojego fotografa/chłopaka, który bardzo dużo pracuje. Statyw dawno się rozpadł, więc ta opcja na chwilę obecną również odpada.
Nie jestem tutaj jednak po to by odnieść sukces, stać się sławną blogerką i zarabiać w ten sposób na życie. Nie taki mój cel. Ja po prostu lubię bawić się w przebieranki i dzielić się rezultatami z kimś więcej niż tylko moją mamą, chłopakiem czy przyjaciółkami. Chcę również pokazać, że metka nie jest wyznacznikiem stylu, natomiast odrobina kreatywności może zdziałać cuda i oddziaływać na korzyść nie tylko naszej garderoby, ale również kieszeni.










 



Photos by Igor

I'm wearing:
cap - H&M
coat, pleated skirt, flared pants - second hand
sweater dress - second hand & DIY
necklace - DIY

Saturday, 2 April 2016

The blanket













 Photos by Igor.

boots - Even&Odd 
poncho - second hand
trousers - Next
top, jacket - second hand


According to the weather forecast, Sunday will be warm and sunny. Almost 20 degrees Celsius. The real spring is almost here and I have one more winter look to share with you (besides this one). March was quite cold here in Poland, and I am glad it's over. When it was barely a couple degrees above zero I would just throw this voluminous wool poncho a.k.a. 'the blanket' on. Even though, it had originally been purchased by and for my mum, we unanimously agreed that it should be mine and here we are...
Most elements of this outfit are relatively loose so I've decided to break that with a beautifully tailored blazer. Nevertheless, I still wore it unbuttoned to match the laid back vibe of the outfit.
And you know... I think that navy suits me. It simply makes me feel good. Isn't that the whole point of style? In addition, this dark shade of blue is a perfect alternative for black and looks fabulous with a dark shade lipstick.
What do you feel good in? 
Have you got a favourite piece of clothing that makes you confident every time you wear it?

.........


Zgodnie z prognozą pogody niedziela ma być ciepła i słoneczna. Prawie 20 stopni. Prawdziwa, pogodowa wiosna już za rogiem a ja mam przygotowanego jeszcze jednego zimowego look'a (poza dzisiejszym). Marzec był bardzo chłodny i całe szczęście, że już się skończył. Podczas ledwo kilkustopniowej marcowej pogody to obszerne wełniane poncho, inaczej zwane 'kocem', odgrywało rolę mojego okrycia wierzchniego. Pomimo, że pierwotnie należało do mojej rodzicielki, jednomyślnie uzgodniłyśmy by przeszło na moją własność i oto dziś występuje jako bohater mojego posta.
Większość elementów dzisiejszej stylizacji ma dość luźną formę dlatego zdecydowałam się połączyć je z pięknie skrojonym i uszytym żakietem. Pomimo dopasowanego kroju, żakiet pozostał większość czasu rozpięty, dzięki czemu idealnie wkomponował się w swobodny styl ubioru.
I wiecie... Myślę, że granatowy do mnie pasuje. Czuję się w nim dobrze. Czy nie w tym tkwi całe sedno stylu? By nosić to, w czym czujemy się najlepiej? W dodatku, kolor ten jest świetną alternatywą dla czerni i wygląda wspaniale w połączeniu ze szminkami w cimnych kolorach, które tak uwielbiam.
A Ty w czym czujesz się dobrze?
Masz jakiś ulubiony element garderoby, który powoduje u Ciebie wzrost dobrego samopoczucia lub pewności siebie?




Wednesday, 9 March 2016

Silent running














Photos by Igor

boots - Even&Odd 
trousers - H&M
sweater - second hand DIY
coat - second hand
necklace - DIY
and my boyfriend's umbrella ;)



When we have many places to be that are spread around the city, we always go for the comfortable gear. In my case flat shoes are a must during those days. Simply because they can get me to my destination faster and without much effort. These Even&Odd booties purchased at zalando turned out to be a great buy and a perfect choice for the busy days. Not only do they have a small platform, which adds to my height (that's always a plus), but also they remind me of (but of course they don't come up to) the Alexander Wang Frankenstein boots, which I've always been crazy about.
The overall look is casual with a little bit of flair. I enjoy playing with lengths, therefore I went for a long sweater and cropped bell-bottoms. I think it adds a bit of personality to the outfit.
What about you? What do you wear on busy days?

...........
Gdy nasz dzienny plan obejmuje wizytę w wielu miejscach, znajdujących się w różnych częściach miasta, czynnikiem decydującym o wyborze stroju jest zawsze wygoda. Ja sięgam wtedy po płaskie, sprawdzone obuwie, gdyż dzięki niemu wszystko idzie sprawniej i szybciej. Przedstawione dziś na zdjęciach buty od Even&Odd, zamówione z zalando, okazały się świetnym zakupem (aktualnie kosztują 70% mniej - klik). Idealnie sprawdzają się gdy jestem zabiegana. Jedną z ich zalet jest na pewno platforma, do której mam słabość, i która dodaje mi parę centymetrów. Co więcej, przypominają mi (lecz z pewnością nie umywają się do) botków Alexander Wang zwanych butami Frankenstein'a, które zawsze szalenie mi się podobały. 
Stylizacja należy do grupy codziennych i praktycznych, lecz zupełnie nieprzeciętnych. Bardzo podoba mi się zabawa długościami, która była podczas komponowania tego looka moją myślą przewodnią. Postawiłam więc na długi sweter i dzwony do kostek. Myślę, że takie elementy dodają stylizacji charakteru.
A Ty? Co ubierasz gdy jesteś zabiegana/y?

Tuesday, 1 March 2016

About-face

How did two furry bags come out of an old vest...
The furry vest had been purchased at the second hand for almost nothing. It had a wavy zipper that I intended to replace with a new one. In the middle of the process I've changed my conception (quite a usual situation in my case) and decided to create a clutch bag instead. I bought all the neccessary materials such as the lining, new zipper and some fusible interfacing and got to work. When I cut all the pieces, me and my all time sewing companion - my mom, realized that there is enough fabric left to create a mini version of the bag. I went with that idea and that's how those two lovely bags came into being. I always enjoy creating something out of nothing and for nearly nothing. I need to add that I have never made a bag before. What do you think of the result? Please share your thoughts in the comments.

.............

Jak ze starej kamizelki powstały dwie futrzane torebki...
Kamizelkę zakupiłam w second handzie za przysłowiowe grosze. Miała ona falujący się zamek, który wystarczyło jedynie wymienić na nowy. Jednak w trakcie przeróbki (jak się często zdarza w moim przypadku) zmieniła mi się koncepcja i postanowiłam zrobić z niej kopertówkę. Udałam się więc do pasmanterii i dokupiłam wszystkie niezbędne materiały, czyli podszewkę, nowy zamek oraz fizelinę i wzięłam się do pracy. Gdy wykroiłam poszczególne elementy, ja i moja odwieczna szyciowa asystentka - moja mama, doszłyśmy do wniosku, że został na tyle pokaźny kawałek materiału by z resztek wykonać mini wersję torebki. I tak też zrobiłam. W ten sposób powstała kopertówka i jej mniejsza koleżanka na łańcuszku. Uwielbiam tworzyć coś z niczego, a szczególnie tanim kosztem. Muszę też dodać, że to był mój pierwszy raz szycia torebki. Co sądzicie? Jak Wam się podoba rezultat?